w każdym położeniu

dodano: 2 czerwiec 2010, autor: Konrad

Możesz chorować. Możesz tracić. Możesz tonąć we wstydzie. Możesz zmagać się z demonami przeszłości. Możesz patrzeć na ludzi, którzy są już tak daleko, a tak naprawdę tylko o krok od Ciebie. Możesz czuć do nich wstręt, litość, złość, sympatię, dumę z nich i przynależność.

I możesz czuć tak niesamowitą wdzięczność… Możesz dawać i dostawać więcej. Odkrywać tych, którzy byli zawsze i zachwycać się. Możesz. Mogę. Jestem wdzięczny.

1 Tes 5, 18

admin

nauka latania

dodano: 16 kwiecień 2010, autor: Konrad

Pociąg relacji Kraków-Katowice. Kilka minut po ósmej. Stukot szyn i głośno pracujący silnik nie pozwalają przespać podróży. Trzeci raz w tym tygodniu oglądam te same, kontrastujące widoki. Oszklone biurowce i centra handlowe są błogim snem brudnej, zniszczonej Polski B. Snem a może wyrzutem sumienia? Granica między jednym a drugim jest przerażająco cienka…

Gęsta mgła i deszcz. Radio męczy powtarzanymi jak mantra informacjami o pogrzebie pary prezydenckiej. Przeżywam ten czas na swój sposób: z dużym dystansem i spokojem. Z dala od sporów, które ucichną tak szybko jak szybko rozbrzmiały.

Od kilku dni filtruje rzeczywistość w sposób daleki od pożądanego. Już dawno zaakceptowałem to, że ludzie nie są bezinteresowni. Nigdy tacy nie byli. Nie ma w tym nic gorszącego - ten naturalny egoizm nie może być rozważany w kategoriach etycznych. To tak jakby chcieć rozważać etyczne istnienie kamieni.

Jeśli ktoś poświęca się dla innych, to w jego rachunku cierpienia i przyjemności, przyjemność, która wynika z czynienia dobra jest większa od bólu, którego wymaga poświęcenie. Na słowo uznania zasługują sposób myślenia i postrzeganie rzeczywistości, które do tego rachunku prowadzą. Tyle i aż tyle.

W ostatnim czasie podjąłem kilka niepopularnych decyzji, które wiązały się z wieloma, trudnymi rozmowami. Przerwałem studia, które już dawno przestały mnie interesować. Odrzuciłem propozycję dobrze płatnego etatu. Naprawdę dobrze płatnego. Realizuje własne marzenia i jestem wolny - a to wielu ludzi przeraża. To straszne jak długo potrafią trwać w cichej desperacji wybierając poczucie bezpieczeństwa. Swoje strefy komfortu.

Matej Subieta na swojej prelekcji, którą mogłem wysłuchać tydzień temu, wspomniał, że czasem warto skoczyć w przepaść po to, by miękko wylądować. Skoczyłem w przepaść bo chcę nauczyć się latać.

admin

o ludziach idei

dodano: 10 kwiecień 2010, autor: Konrad

Ogarnia nas szaleństwo. Zrozumiałe i chyba konieczne. Może mi się nie podobać skala histerii i sposób w jaki część społeczeństwa manifestuje swoje zaskoczenie czy smutek. Nie podoba mi się forma. Ot, choćby żenujące profile rosnące w social media jak grzyby po deszczu. Do grona znajomych możesz zaprosić „tragedię smoleńską”. Co jest z naszym wyczuciem, halo?! Jestem jednak pod dużym wrażeniem aktywności i masy krytycznej jaka na tę czy inną aktywność się decyduję. Szczerze wierzę, że nie jest to zwykły mechanizm owczego pędu. W większości z nas budzi się skryte poczucie wspólnoty i solidarności.

Wątkiem prywatnym. Miałem przyjemność poznać Lecha Kaczyńskiego osobiście. Łączy się to z ciekawym epizodem, który “coś” o tym człowieku mówi.

Było to w czasach kiedy Lech Kaczyński nie pełnił już funkcji Ministra Sprawiedliwości, ale nie był jeszcze prezydentem. U władzy dogorywało SLD. W Krakowie startowała kampania wyborcza PiS do europarlamentu. Bardzo mocno w tym czasie angażowałem się w działania młodzieżówki Prawa i Sprawiedliwości.

Prezydent miał wystąpić w realizowanym przez TVP Kraków programie „Młodzież kontra” i udać się do studia w towarzystwie kogoś z Forum Młodych. Początkowo zdecydowano, że będzie to jeden z moich kolegów. Spin-doktorzy, których wtedy nikt tak jeszcze nie nazywał, zdecydowali jednak, że mierzący blisko dwa metry Marcin będzie zbyt dużym kontrastem dla Lecha Kaczyńskiego. Nie ma w tym absolutnie nic zabawnego czy dziwnego: troska o wizerunek jest standardem. Padło na mnie. Towarzyszyłem Lechowi Kaczyńskiemu w drodze przez Kraków.

Podczas ostatnich kilku wydań “Młodzież kontra” to ja zadawałem pytania politykom biorącym udział w programie. Zdecydowano, że mając jako takie doświadczenie z mikrofonem, mogę pytać i teraz. Zadałem pytanie o prywatyzację Krak-Chemii bardzo mocno i po raz wtóry uderzając w PO (za prywatyzację odpowiadał poseł PO Janusz Lewandowski, któremu z tego tytułu prokuratora wielokrotnie stawiała różne zarzuty). I skrewiłem sprawę. PO zadawało pytania po nas. Zirytowana Platforma zaczęła męczyć Lecha Kaczyńskiego o sprawę FOZZ. FOZZ został wyjaśniony kilka dni wcześniej a bracia Kaczyńscy oficjalnie przeproszeni. Prezydent odpowiedział spokojnie i rzeczowo, choć wszyscy, absolutnie wszyscy wiedzieli, że to ja podbiłem piłeczkę i w oczywisty sposób sprowokowałem temat nieprzemyślaną ochotą dowalenia kolegom z Platformy.

Wracaliśmy samochodem do centrum. Lech Kaczyński był wściekły. Długo walczył o to, aby sprawa FOZZ została zamknięta, a kiedy to się w końcu udało ktoś znów uderza poniżej pasa. Ta wściekłość malowała się jedynie wyrazem twarzy bo całą drogę milczał. Byłem przygotowany na trudne rozmowy i słowa. I one padały. Padały od wszystkich: począwszy od znajomych z młodzieżówki, przez posłów po spin-doktorów. Obrywałem cały wieczór. Jedynie Lech Kaczyński na drugi dzień kiedy emocje opadły (po programie zniknął w hotelowym pokoju i nie wyszedł na wcześniej zaplanowane spotkanie z krajowym zarządem FM) , uznał, że uczymy się całe życie i bardzo podoba mu się moje żywe zaangażowanie… I nic więcej. Bez cienia pretensji, złości czy wyrzutu.

Zrozumiałem i poczułem wtedy, że bracia Kaczyńscy są ludźmi o jakich w naszych smutnych czasach trudno. Ludźmi idei. Bardzo, bardzo szkoda, że w tragiczny sposób nasza rzeczywistość umniejsza się o kilku takich ludzi. Nie pora.

admin

Okoliczności.

dodano: 5 luty 2010, autor: Konrad

Jesteś nauczycielem w każdej sytuacji. To zdanie budzi się we mnie cichym, znaczącym szeptem. Odkładam na półkę kolejną książkę wyciągniętą spod szyldu „psychologia”. Poznaje siebie. I poznaje innych.

Obojętnie, co aktualnie robisz w życiu i z jakiego, najbardziej przekonywującego dla Ciebie powodu masz w rękach tę książkę, wiesz, gdzieś tam w środku, że nauczycielem jest każdy. Możesz oficjalnie nazywać się trenerem, coachem, wykładowcą, pedagogiem, albo robić dokładnie to samo co oni, tylko tak tego nie nazywać. Każdy rodzic uczy swoje dzieci, ksiądz wyznawców wiary, kobieta mężczyznę, jak lubi być dotykana w łóżku: tak naprawdę jesteś nauczycielem w każdej sytuacji.

- Mateusz Grzesiak „Wyjątkowy Nauczyciel. Szkolenia XXII wieku”

Spotkanie. Spóźniam się 10 minut. Po drodze natknąłem się na człowieka, który wybrał zarabianie na ulicy, choć jeszcze niedawno rozpisywały się o nim gazety, a on sam regularnie pobijał światowe rekordy. Już nawet się nie uśmiecha. Poznaliśmy się przypadkiem. W knajpie, którą być może będę musiał przestać odwiedzać. Od razu wiedziałem, że to człowiek, który potrzebuje wiary i decyzji. Wiary w siebie i decyzji o zmianie. Chciałem zaprosić go na marcowe warsztaty, ale mierzę siły na zamiary: wiem, że jeszcze tego nie udźwignę. A jeśli ja tego nie udźwignę, to straci na tym cała grupa.

Przepraszam za spóźnienie. Lokal do którego wchodzimy jest niemal pusty. Dwa latte. Prawdziwe latte. Kilka luźnych spostrzeżeń dotyczących uczelnianej rzeczywistości, kilka żartów. Mam opowiedzieć jak było – więc opowiadam. Mam świadomość, że nie chodzi tylko o relacje, ani o udzielanie rad. Kończąc, zadaje pytanie. I wsłuchuję się w odpowiedź. Mówimy ciałem a ja chcę powiedzieć, że słucham i jestem obecny, i że to dla mnie ważne. Więc pochylam się do przodu i ręce luźno opieram na stoliku.

Zaczyna do mnie docierać coś niesamowitego. Oto, tu i teraz, zostaje obdarzony zaufaniem. Zaufaniem! Drugi człowiek wierzy, że jego historia zostanie między nami. Drugi człowiek ma nadzieję, że zrozumiem i być może będę umiał dać cień wskazówki co dalej… Z każdym słowem tej historii dostrzegam w swoim rozmówcy siłę i ogromny potencjał, których on sam usilnie dostrzec nie chce. Jeśli ktoś tkwiący w takich okolicznościach reprezentuje sobą tyle wartości to, głęboko w to wierzę, nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Kiedy w oczach pojawiają się niechciane łzy szybko, na moment, zmieniam kontekst rozmowy. Ta rozmowa nie ma przywoływać demonów, ma pozwolić spojrzeć na nie z boku. Tu nie ma miejsca na niechciane łzy. Raz jeszcze: otrzymuje bezcenny dar. Zaufanie. Zachwycam się tym darem i postanawiam o niego zadbać.

Opowiadam więc swoją, całkiem podobną historię. Na taki dar warto odpowiedzieć podobnym. Różnica polega jedynie na tym, że zdążyłem dopisać kolejny rozdział. Po drodze wychodzi coś zupełnie innego. Uznaję, że warto iść za ciosem. I faktycznie… warto.

W ostatnim czasie kilka osób podzieliło się ze mną podobnymi wątpliwościami. Czy można zmęczyć bliską osobę samym sobą: swoim światem, swoimi problemami? Być może na chwilę. Na chwilę, bo dzisiaj zrozumiałem, że otwartość, odsłonięcie części siebie, która nie jest publiczna, dostępna dla wszystkich, jest wyróżnieniem. Jest powiedzeniem: jesteś wartościowym człowiekiem któremu chcę coś pokazać.

Wyjątkowy nauczyciel jest zawsze wyjątkowym uczniem. Zawsze. Pracuje nad warsztatami. Dzisiejsze spotkanie wniesie w nie więcej niż mógłbym oczekiwać w najbardziej wybujałych wyobrażeniach. Zrozumiałem, że z całą odpowiedzialnością (w tym za konieczność zmian, które to determinuje) mogę podpisać się pod słowami T. Robbinsa:

Celem mojego życia stało się przywrócenie marzeń i urzeczywistnianie ich, ciągle przypominanie o tkwiących w nas nieograniczonych możliwościach, namawianie do wykorzystywania uśpionych mocy, które drzemią w każdym z nas.

- Anthony Robbins „Obudź w sobie olbrzyma”

Mogę i podpisuję się, bo autentycznie i dogłębnie wkurza mnie jak wspaniali, wartościowi ludzie, których potencjał przekracza moje wyobrażenia, poddają się sile okoliczności.

admin

Z rzemieślniczego podwórka. cz. 1

dodano: 29 styczeń 2010, autor: Konrad

Portfolio na firmowej stronie dawno nie było aktualizowane. Rychło to nie nastąpi: kiedy już udaje mi się zakrzywić czasoprzestrzeń pracuję nad nowym layoutem i docelowo tam trafią ostatnie prace. Zrobię sobie jednak dobrze i pochwalę się tutaj kilkoma projektami. Enjoy!

Webartists.pl - strony internetowe

Webartists

Konkurencja z Opola dla której przygotowałem logotyp i szatę graficzną strony firmowej. Dodatkowo podstrona prezentująca realizacje i podstrona artykułowa.

Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie

UPJP2

Bardzo duża realizacja i duże wyzwanie ponieważ nie mieliśmy żadnego wpływu na zupełnie niestandardową i ogromną mapę strony. Projekt osadzony na dedykowanym, autorskim systemie CMS. Pracujemy nad systemem wewnętrznym pozwalającym na skuteczną komunikację pomiędzy jednostkami uczelni a studentami. Cieszę się, że udało nam się przekonać klienta do oficjalnego, uczelnianego bloga.

Roman Wcisło

romanwcislo

Lokalna polityka przez duże „P”. W trakcie realizacji.

Praca wre i jest jej coraz więcej. Codziennie uczymy się nowych rzecz  i sprawniej obsługujemy naszych klientów. Nie przeszkadza nawet to, że Przemek (mój najbliższy współpracownik) na pół roku wywędrował na drugi kraniec kraju… Internet jest niesamowitym wynalazkiem. Jeśli podoba Ci się to co robimy to z ogromną chęcią będziemy realizować i spalać się nad Twoim projektem.

admin
www.coffeebeans.pl - Wordpress 2.8 - projekt graficzny, wdrożenie: Artedotum.pl